Naturalna sesja rodzinna w Berlinie

8 kwietnia 2019

Czas zaczyna płynąć zupełnie inaczej po narodzinach dziecka. Spowalnia i przyśpiesza jednocześnie. Posiłki, sprzątanie, wychodzenie na miasto, czy do pracy, spotkania z przyjaciółmi wyglądają inaczej. Trudno jest umówić się na konkretną godzinę i wyjść o której się chce. Planowanie czegokolwiek trochę mija się z celem. Zamiast gonić musimy zwolnić, zatrzymać się i wykazać się cierpliwością do wszystkich czynności, które próbują wykonać nasze dzieci. Wszystko co wydawało się oczywistością, nagle okazuje się czynnością wyuczoną poprzez niezliczoną ilość prób, upadków, błędów i sukcesów.

Czas przy dzieciach staje się cenny. Żeby cokolwiek zrobić trzeba się mocno wysilić. Czasami czekać na sen naszego malucha. Zarwać noc (chociaż ja osobiście wolę tego nie robić, ponieważ na drugi dzień moja efektywność znacznie spada). Ale to tylko pomaga i zmusza do systematyczności. Nieskończona ilość wolnego czasu, w którym możemy zrobić dokładnie to co chcemy i tak nie służy działaniu. Przynajmniej u mnie tak było. Pojawił się syn i zdjęcia teraz bardzo szybko są przeze mnie obrabiane. Szybciej niż wtedy kiedy miałam więcej czasu. Teraz jak mam godzinę wolną to zaczynam od razu działać. Wykorzystuje ten skrawek czasu. Doceniam go.

W Berlinie u Zosi i Mateusza jestem nie pierwszy raz. Ale po raz pierwszy towarzyszyły nam dzieci. Dzieci pokazują również ile czasu upłynęło od naszego poprzedniego spotkania. Dzieci przypominają nam wszystko to, o czym zdążyliśmy zapomnieć jako dorośli. Radość w czystej postaci, spontaniczność, kreatywność, ciekawość świata i szczerość.